W ostatnią sobotę 13go(!), zostawiłem pod naszą krakenową wiatką, moją niebieską, mocno podstarzałą PADI saszetkę z nurkowymi skarbami...
Szczęśliwy znalazca znajdzie w niej klucz do automatów, imbusy, talk do pupy niemowlaka, oringi, czołówkę, smar silikonowy, smar do zamka, długopisy, ołówki, karabinki, temperówkę, czarne polarowe rękawiczki, zapasowe klamry do płetw i kto wie, co jeszcze.
O ile do saszetki nie jestem przywiązany, to wnętrze nie raz uratowało mi i innym współnurkom zadek.
Jeśli ktoś widział moją zgubę, proszę o taką informację.
Pozdrawiam

